1 września 1939 roku to jedna z najtragiczniejszych dat w historii Polski. Tego dnia Niemcy zaatakowały nasz kraj, rozpoczynając II wojnę światową. W Jarocinie wojska niemieckie pojawiły się kilka dni później, bo 6 września, ale już od pierwszych godzin konfliktu mieszkańcy odczuwali jego skutki.
Ucieczka przed wojną
W pierwszych dniach września wiele rodzin z Jarocina i okolic zdecydowało się na ucieczkę na wschód, przed zbliżającym się frontem. Wśród nich była rodzina 13-letniego wówczas Henryka Deplewskiego, który wraz z matką i rodzeństwem opuścił miasto. Jego wspomnienia, przechowywane w zbiorach Muzeum Regionalnego w Jarocinie, stanowią cenny zapis tamtych dramatycznych chwil.
„Wyruszyć mieliśmy o godzinie 13.00 w południe, ale przyszedł żołnierz ze straży mostów oznajmić, że jeżeli mamy zamiar przedostać się do miasta, to musimy wychodzić z domu, bo o godzinie 12.00 będą mosty wysadzone, co wskazywało na to, że sytuacja jest poważna. W pośpiechu jeszcze narwałem śliwek z ogrodu i ruszyliśmy w kierunku na Tarce, Robaków, Zagórów, Konin, żeby jak najwcześniej minąć mosty prowadzące przez rzekę Prosnę w Robakowie, licząc się z tym, że gdyby i ten most był zburzony, to nie byłoby już szansy przedostania się na drugi brzeg rzeki.”
Jak relacjonuje dalej, podczas podróży między wsiami Bachorzew a Tarce, około 6 km od Jarocina, usłyszeli wybuchy dochodzące z miasta. Wkrótce na horyzoncie pojawiły się kłęby czarnego dymu – to wysadzono mosty przy ulicy 3 Maja oraz most kolejowy nad ulicą Wrocławską w Ciświcy, przez który biegła linia z Gniezna do Krotoszyna, w pobliżu granicy z Niemcami.
Pamięć o przeszłości
Wspomnienia Henryka Deplewskiego oraz fotografia zniszczonych wiaduktów kolejowych w Jarocinie z 1939 roku są dziś częścią lokalnej historii. Muzeum Regionalne w Jarocinie, które udostępniło te materiały, przypomina o tragicznych wydarzeniach sprzed 87 lat, abyśmy nigdy nie zapomnieli o ofiarach wojny i o tym, jak kruchy jest pokój.
Źródło: Muzeum Regionalne w Jarocinie
Fot. m.facebook.com

